Refleksje po kolejnym konkursie ortograficznym PDF Drukuj
Napisał: Alicja Hans   
wtorek, 24 marzec 2015

 
Nawet najlepsi polegli na tegorocznym tekście dyktanda. Przystąpiły do niego 32 osoby. Większość to wierni czytelnicy biblioteki, którzy od początku towarzyszą bibliotecznej imprezie. Ale pojawili się nowi sympatycy ortografii. Dotarli do nas z Gorzowa Wielkopolskiego, Warszawy, Łodzi, Pabianic, Łasku, Zapolic, okolic Widawy.
Treść dyktanda dotyczyła rodziny, a ściślej mówiąc, zmian, jakie zaszły w ostatnich latach w życiu rodzinnym. Pojawiło się sporo nowych słów, nowych zwrotów.  Najwięcej problemów piszący mieli z „gitarowymi riffami” i „nie-Polakiem”.

 
 
Prawdziwość wyników zawdzięczamy uczciwej komisji w osobach: Danuta Klemczak, Agnieszka Badowska i Joanna Tyluś-Malak.
To one wyłoniły z całej grupy 3 zwycięzców: I miejsce – Marek Szopa z Gorzowa, II – Jan Chwalewski z Pabianic, III – Michał Gniazdowski z Warszawy.
Atrakcją kulturalną dla wszystkich zebranych był koncert Mirosława Owczarka – śpiewaka operowego pt. „Operetkowy Żart”.
Cieszy nas popularność bibliotecznej imprezy, ale naszym marzeniem jest, aby zachęcić do udziału w niej jak najwięcej osób z naszej gminy.
Dla wszystkich jednak podajemy tekst i zapewniamy, ze to nie jest aż takie trudne
 
 
Rodzina, ach, rodzina!

W okamgnieniu przetransferował się obraz polskiej familii.
Ona- niegdyś półszeptała w zaułkach dnia codziennego kilka litanii, a teraz ogląda „Szkołę dla rodziców” i korzysta z kursokonferencji Telewizji Edukacyjnej.
Wszystko wiedząca, choć nieswojo czuje się w tużurku i wisiorku na szyi z nie najdrożej oprawionym chryzolitem. Wraca z reżimu pracy przeciążona torbą ze skórgumy, półżywa z powodu ciemnobeżowych butów wyższych od Kasprowego Wierchu, rozchwytywanych na aukcji sklepu online, {on-line} od których nie dostanie halluksów.
Jak przez rzeszoto sączą się dni i znienacka myśli: „Warto by spróbować w castingu, a nuż znajdę antidotum na znużenie”.
On- podówczas był niedocenianym konsjerżem. Przedzierzgnął się w superojca i arcyodpowiedzialnego ekstra męża. Sączy niescukrowany, chmielowy nektar lub hausty whisky, sprzeniewierzając się zasadom cud-diety. Grywa w totolotka (toto-lotka) i miewa łut szczęścia jak nie-Polak. Lubi ćwiczyć na trenażerze, a gdy lśnią miriady gwiazd, animować cuda-niewidy gitarowymi riffami.
Swoją czasoprzestrzeń wypełnia imprezami paintballowymi, tudzież jazdą na quadach.
One- kupują zestawy głośnomówiące. Myślą, że wakacyjny blichtr to archipelag Cyklady lub jakiś punkt na Czarnym Lądzie. Kiedy smużka nadziei rzednie, godzą się zobaczyć Golub-Dobrzyń. W ostateczności spędzają czas w skateparku, w półobrocie skacząc na deskorolce.
Bezbrzeżnie oddani własnej demagogii, pytają: „Dla kogo i dla czego tak się poświęcać?”
Czy o takiej rodzinie śpiewano kiedyś w kupletach?

 
wstecz   dalej »
© 2018 Gmina Buczek - www.buczek.org.pl
Joomla! 1.0.15 PL by JoomlaPL.com Team | eHost.pl: Hosting, serwery